Ostatnia kolejka fazy zasadniczej za nami!

Decydująca kolejka fazy grupowej rozpoczęła się od pojedynku LSFC i FC BORGONA , które rywalizowały o punkty na brańszczykowskiej ziemi w bardzo dobrych warunkach. Jedyne co mogło rozpraszać piłkarzy to zapach kiełbaski z grilla, który rozpościerał się wokół boiska. Tego wieczoru Członkowie Stowarzyszenia BOCIAN KRiS przygotowali dla wszystkich osób darmowy poczęstunek. Grillowanie zaplanowano z okazji ostatniej kolejki fazy zasadniczej rozgrywek oraz zakończenia wakacji. Poza boiskiem działo się wiele, ale to co najważniejsze miało miejsce właśnie na nim. W pierwszym pojedynku LSFC nie dało żadnych szans Borgonie i wygrało pewnie, wbijając przeciwnikowi 4 bramki, nie tracąc przy tym żadnej. Dzięki zwycięstwu w tym meczu przesunęli się w klasyfikacji i byli jedną nogą w grupie mistrzowskiej. Należało tylko poczekać na wyniki drużyn CZARNY LOTOS i FC BRAŃSZCZYK aby wiedzieć wszystko w grupie A.

Drugim pojedynkiem tego dnia było starcie drużyn CZARNY LOTOS oraz BBS. Lotos musiał wygrać w tym meczu i skrupulatnie robił na boisku wszystko aby tego dokonać. Zawodnicy BBS niemal przez cały mecz przegrywali z lepiej dysponowanym tego dnia rywalem i nie mogli sobie poradzić z dobrą dyspozycją przeciwnika. Białebłoto było bardzo wytrwałe w swoich staraniach i dzięki zawziętości pokazanej na boisku w końcu doprowadza do remisu co ewidentnie podcina skrzydła Czarnego Lotosu. W końcówce rozpędzony BBS zdobywa jeszcze dwie bramki i wygrywa ostatecznie 4:2 dzięki czemu mocno komplikuje awans Lotosu.

Trzecie spotkanie tego dnia przyciągnęło zdecydowanie najwięcej osób na trybuny. Rywalizacja drużyn FC BRAŃSZCZYK i TZŁ GREEN HORNETS to szlagier i poniekąd gminne derby, w których zawsze są emocje niezależnie od miejsca zajmowanego przez drużyny w tabeli. Tego typu mecze rządzą się własnymi prawami. Pierwsza połowa spotkania zaczęła się od spokojnych akcji i badaniu z obu stron. Po kilku minutach FCB zaczęło groźnie atakować, ale bardzo dobrze w bramce TZŁ spisywał się Karol Ponichtera. Po zaciętych 20 minutach pierwsza połowa zakończyła się wynikiem 0:0. Druga połowa rozpoczęła się od zdecydowanych ataków gospodarzy i po kolejnym rzucie rożnym Bogdan Bulecki dośrodkował idealnie do Jarka Wyszyńskiego, a ten strzałem głową w końcu pokonał bramkarza TZŁ. Strzelony gol dodał skrzydeł FCB i po kilku udanych atakach zawodnicy tej drużyny mogli cieszyć się z kolejnej bramki ,którą atomowym strzałem niemal z połowy boiska zdobył Tomasz Depta. Karol Ponichtera nie miał by problemów z obroną tego strzału, ale interweniujący w polu karnym obrońca Trzcianki wbił ją pod poprzeczkę. TZŁ, które niestety spada do drugiej dywizji chciało godnie pożegnać się z kibicami rzuciło się do ataku. Oddali kilka bardzo groźnych strzałów, ale Gigi Kowalski spisywał się tego dnia bardzo dobrze. Drużyna z Trzcianki w końcu dopięła swego i zdobyła bramkę kontaktową w typowy dla siebie sposób czyli po wrzucie rożnym. W końcówce TZŁ miało jeszcze tzw. setkę, ale Daniel Pakieła trafił jedynie w słupek. Derby ostatecznie wygrała drużyna Brańszczyka 2:1. Przy okazji meczu derbowego, ostatniej kolejki grupy A oraz zbliżającego się końca wakacji na trybunach nie zabrakło pirotechniki, a organizatorzy dla wszystkich uczestników przygotowali grilla.

Ostatni mecz grupy A rozegrany w ramach siódmej kolejki był tak naprawdę bardzo ważny, ponieważ drużyny EDEN oraz JAWOR awansowały do kolejnej fazy rozgrywek i walczyły o podium rozgrywek. Wszystkie drużyny, które wywalczyły awans w fazie zasadniczej rozgrywek, do kolejnego etapu awansują jedynie z dorobkiem jaki udało im się wywalczyć w starciach z pozostałymi ekipami liczącymi się dalej w walce o mistrzostwo. W fazie mistrzowskiej drużyny, które wywalczyły awans grają jedynie spotkania z ekipami, z którymi w bieżącej edycji nie miały możliwości rywalizacji o punkty. Zawodnicy Edenu i Jaworu wiedzieli jaka jest stawka tego meczu, ale problemy kadrowe drugiej z wymienionych drużyn sprawiły, że Eden kontrolował przebieg spotkania i ostatecznie pewnie wygrywa 2:0 zapewniając sobie awans z pierwszego miejsca i zdecydowanie najlepszy terminarz w fazie mistrzowskiej.

 

Ostatnia kolejka w grupie B zapowiadała się bardzo ciekawie. Na dobry początek o awans do kolejnej fazy rozgrywek w bezpośrednim starciu rywalizowały FC NOWE BUDY i PBS WYSZKÓW.  Na pierwszą bramkę nie musieliśmy długo czekać, bo już po 5 minutach rozwiązał się worek z bramkami. PBS pierwszą bramkę zdobył po dośrodkowaniu z prawej strony, a chwilę później bankowcy wykorzystali błąd obrony przeciwnika i było 2:0. Do gwizdka kończącego pierwszą część spotkania zawodnicy z Wyszkowa pokonali bramkarza rywali jeszcze trzykrotnie i do przerwy schodzili w wyśmienitych nastrojach prowadząc 6:0. W drugiej połowie za odrabianie strat wzięła się drużyna z Nowych Bud, jej zawodnicy wykorzystali rozprężenie przeciwnika i zdobyli jak się ostatecznie okazało bramkę honorową w tym meczu. Bankowcy ewidentnie byli lepsi w tym meczu i sukcesywnie dokładali oni kolejne trafienia, a ich licznik zatrzymał się ostatecznie na 10. W bezpośrednim meczu o awans drużyna z Wyszkowa pokonuje rywali z Nowych Bud 10:1 i pewnie awansuje do kolejnego etapu rozgrywek.

Kolejnym pojedynkiem był mecz pomiędzy zespołami JOGA BONITO i FC PORĘBA. Joga Bonito aby utrzymać się na pozycji lidera i mieć lepszy terminarz w decydującym etapie ligi musiała wygrać z drużyną z Poręby. Ekipa z Trzcianki zaczęła agresywnie spotkanie, pierwszy na listę wpisał się Dominik Pawłowski pokonując bramkarza silnym strzałem. Pierwsza połowa spotkania była dość jednostronna i zakończyła się wynikiem 4:0 dla zespołu z Trzcianki. Poza Pawłowskim na listę strzelców wpisali się w ataku Ponichtera i Wierzchoń. Początek drugiej połowy nie zapowiadał się najlepiej dla drużyny z Trzcianki, zawodnicy FC Poręba zagrozili wielokrotnie bramce Jogi lecz w tym meczu tylko zawodnicy Błękitnych wpisywali się na listę strzelców. Hat-trick’a w niedzielnej rywalizacji zdobył Pawłowski dzięki czemu traci tylko 3 trafienia do lidera klasyfikacji strzeleckiej Ligi Bociana, a spotkanie zakończyło się ostatecznie 7:0 dla Jogi.

Następny mecz rozgrywany tego dnia zapowiadał się bardzo ciekawie ze względu na udział drużyn COPACABANA i FC WIDELEC, które już zapewniły sobie awans do fazy mistrzowskiej i rywalizowały o cenne punkty. W mecz bardzo dobrze wprowadzili się zawodnicy Copacabany i po kilku minutach strzelili bramkę na 1:0. Po objęciu prowadzenia zespół ten nie zwalniał tempa i cały czas naciskał na przeciwnika. Broniący się przed kolejną stratą bramki Widelec wyprowadzał bardzo groźne kontry i po pewnym czasie jedna z nich została zakończona bramką wyrównującą. Po przerwie drużyna z Wyszkowa nie dała już się zepchnąć do defensywy, grając twardo i skutecznie szybko zdobyła przewagę i kolejne gole, które padały jeden za drugim. Druzgocząca przewaga Widelca wynikała poniekąd z dużego osłabienia Copacabany, w której ze względu na kary za niesportowe zachowanie zabrakło kilku ważnych ogniw. Niestety dla zebranych na trybunach osób Copacabana nie była w stanie odpowiedzieć choćby jednym trafieniem i ostatecznie przegrała ten pojedynek 1:5.

Ostatni pojedynek w tej kolejce był także ostatnim dla zespołów DŁUGOSIODŁO i RED POWER. Piłkarze z Długosiodło mają ostatnio dobrą passę, która również i w tym meczu ich nie opuściła. Żółci dominowali od samego początku spotkania. Kreowali ładne akcje oskrzydlające, dobrze rozgrywali piłkę i zdecydowanie byli lepsi w dryblingach. Czerwonym nie za wiele razy udało się przebić przez obronę drużyny przeciwnej. Najmłodsza drużyna z Trzcianki zdołała zdobyć tylko dwie bramki, po dobrych wykończeniach Jakuba Jechny. W ostateczności Drużyna z Długosiodła rozgromiła Red Power 8:2 i gdyby choć w jednym z minimalnie przegranych pojedynków z PBS-em, Jogą lub Nowymi Budami zdobyła punkty to cieszyła by się z dalszej gry w Lidze Bociana.