Liga Bociana wkracza na poziom mistrzowski!

Pierwsza kolejka fazy mistrzowskiej rozpoczęła się od pojedynku pomiędzy zespołami JAWOR i COPACABANA. Mecz ze względu na wczesną porę rozpoczął się z delikatnym opóźnieniem, ale nie miało to większego wpływu na koncentrację zawodników. Jawor od początku dobrze wszedł w mecz i przycisnął Copacabane, która od czasu do czasu próbowała kontratakiem zaskoczysz defensywę rywala. Po objęciu dwubramkowej przewagi przez ekipę z Białegobłota obraz gry uległ zmianie. Jawor nie miał nic przeciwko większej ilości zawodników drużyny przeciwnej na własnej połowie, ze spokojem czekał na odbiór piłki i tym razem to oni     przeprowadzali szybkie kontry szczególnie widoczne było to przy bramce na 3:0. Po zmianie stron obraz gry niewiele się zmienił z tym wyjątkiem, że Copacabana wykorzystała jedną ze swoich okazji i zdobyła bramkę, która jak się okazało była jedynie bramkę honorową. Jawor kontrolował cały czas przebieg tego spotkania i stopniowo dokładał kolejne trafienia ostatecznie licznik tej drużyny zatrzymał się na sześciu. Bardzo dobre zawody rozegrał Marek Zalewski, który zdobył dwie bramki w tym meczu, a jego zagrania sprawiały wiele problemu defensywie Copacabany. Ostatecznie mecz zakończył się wynikiem 6:1 i szczególnie widoczny był w nim brak zawieszonych zawodników fiołków.

W kolejnym piątkowym meczu grupy mistrzowskiej spotkały się FC BRAŃSZCZYK i FC WIDELEC. Od początku meczu FCB rzuciło się do ataku i co chwilę stwarzało groźne sytuacje pod bramką rywala, ale bardzo dobrze w bramce spisywał się tego dnia Albert Głowacki. Brańszczyk nie ustawał w szturmowaniu bramki drużyny z Wyszkowa i w końcu jeden z ataków przyniósł bramkę, którą strzałem głową zdobył Mateusz Drobot. Po straconym golu Wyszkowianie rzucili się do odrabiania strat dzięki czemu udało im się wywalczyli rzut wolny, który bezpośrednio na bramkę zamienił Łukasz Rogulski. Pierwsza połowa zakończyła się wynikiem 1:1. Druga połowa to kilka dogodnych sytuacji z jednej i z drugiej strony ale na posterunku byli dobrze dysponowani tego dnia golkiperzy. Po bardzo dobrym i zaciętym meczu wynik nie uległ już zmianie i zakończył się remisem.

W przedostatnim pojedynku tej kolejki zmierzyły się ze sobą drużyny PBS WYSZKÓW i obrońca tytułu wywalczonego przed rokiem czyli drużyna EDEN. Dość szybko drużyna z Rajskiego Ogrodu przejęła inicjatywę i po przechwytach w środku pola wyprowadziła szybkie akcje, po których zdobyła dwie bramki. Kolejna akcja bramkowa dla Edenu szczególnie mogła podobać się zebranym na trybunach kibicom, a wszystko za sprawą Patryka Akiera, który zagrał piłkę piętką w pole karne do wbiegającego Adama Dudy, a ten w sytuacji sam na sam nie dał szans bramkarzowi bankowców. Kolejna akcja Edenu znów zakończyła się golem, ale duży udział w niej miał Karol Ponichtera bramkarz PBS, który w dość prostej sytuacji nie złapał piłki i pozwolił na dobitkę z bliskiej odległości. Po zmianie stron na listę strzelców wpisał się Patryk Akier, który jest na chwilę obecną najbliżej korony króla strzelców w tegorocznych rozgrywkach. Dzięki dobrej grze bramkarza bankowców druga odsłona tego spotkania była zdecydowanie bardziej zacięta, PBS Wyszków zdobył w niej bramkę honorową, a mecz ostatecznie zakończył się wynikiem 6:1.

Pomimo, iż do grupy mistrzowskiej awansowała tylko jedna z trzech drużyn reprezentujących sołectwo Trzcianka to tego dnia na trybunach było wiele osób zamieszkujących tą miejscowość. Wszyscy czekali na ostatni mecz tego dnia w którym mierzyły się że sobotę LSFC i JOGA BONITO. Początek spotkania zapowiadał ciekawe widowisko. To LSFC jako pierwsze napoczęło rywala, a wszystko za sprawą Pawła Bryla, który bez problemu wykorzystał długie podanie od kolegi z drużyny. Joga Bonito cierpliwie konstruowało kolejne akcje i w końcu dopięła swego, a piłkę z najbliższej odległości wpakował do bramki Jakub Wierzchoń. Po zmianie stron żadna z ekip początkowo nie potrafiła zdominować rywala, ale wraz z mijającymi minutami LSFC oddawało coraz więcej strzałów z dystansu, które były albo niecelne albo trafiały w heroicznie interweniującą defensywę Jogi. Jak często bywa w takich sytuacjach dość szczęśliwie bramkę zdobyła drużyna z Trzcianki i to ona objęła prowadzenie. Ekipa z Leszczydołu chciała szybko odrobić straty i wykorzystali to napastnicy Jogi, którzy wyprowadzili szybką kontrę, w sytuacji sam na sam znalazł się Jakub Wierzchoń i znów wpisał się na listę strzelców ustanawiając tym samym wynik spotkania na 3:1 dla Joga Bonito.