W DERBACH TRZCIANKI ZWYCIĘŻYŁO DOŚWIADCZENIE

Pierwsze spotkanie 3 kolejki Ligi Bociana rozpoczął mecz bardzo dobrze grającej w tych rozgrywkach drużyny WYSZKÓW FOOTBALL CLUB, która po raz kolejny zagrała nieco odmienionym składem. Zespół z Wyszkowa mierzył się z FC NOWE BUDY TEAM.
Od początku zauważalna była dominacja wyszkowskiej ekipy, która od pierwszych minut narzuciła swoje warunki na boisku. Bardzo szybko rozmontowana została defensywa drużyny z Nowych Bud i Wyszków FC cieszył się z objęcia prowadzenia. Na podwyższenie wyniku nie trzeba było długo czekać, po szybkiej akcji zrobiło się 2:0. Strata bramki obudziła FC Nowe Budy i zmusiła ich do większego wysiłku na boisku. Poniesiony trud opłacił się zdobyciem bramki kontaktowej po samobójczym trafieniu jednego z zawodników z Wyszkowa. Kolejne minuty to już zdecydowana dominacja zespołu Wyszków FC, który nie pozwalał aby piłka zbyt często opuszczała połowę przeciwnika. Efektem tego były kolejne bramki dla wyszkowskiego zespołu i już do przerwy mieliśmy wysoki wynik.
Druga odsłona spotkania szybko przyniosła kolejne trafienia drużyny z Wyszkowa. Ponadto warunki pogodowe ewidentnie sprzyjały dobrze dysponowanej drużynie, która grała szybką i dokładną piłkę po zroszonej murawie. Stwarzane przez kolegów w tym meczu okazje wykorzystywali bardzo dobrze grający: Markowski (5 bramek) oraz Matuszewski (4 bramki). Po mimo deszczowej aury zgromadzeni na trybunach kibice obejrzeli kilka ładnych bramek strzelonych z dystansu. W tym ładne techniczne uderzenie Krzysztofa Borowskiego, który płaskim strzałem po ziemi w długi róg nie dał szans bramkarzowi FC Nowe Budy. W międzyczasie drugą bramkę dla zespołu z Nowych Bud zdobył Daniel Zyśk.
Spokojnie to spotkanie można określić meczem do jednej bramki. Drużyna Wyszków FC urządziła sobie prawdziwy festiwal strzelecki pokonując przeciwnika 15:2. Słowa uznania należą się również dla drużyny FC Nowe Budy, która pomimo wysokiej przewagi przeciwnika walczyła o każdą akcję i pokazała prawdziwego ducha walki do ostatniego gwizdka.
W związku z tym, że w meczu 3 kolejki Ligi Bociana w drużynie WYSZKÓW FOOTBALL CLUB grał (mimo wcześniejszych ostrzeżeń) niezgłoszony zawodnik, zespół ten został ukarany walkowerem.

Kolejnym spotkaniem był pojedynek pomiędzy drużynami EDEN i COPACABANA. Po wyrównanym początku inicjatywę przejął Eden, który nie oddał jej już do końca tego spotkania. Copacabana po dwóch zwycięstwach w lidze rozpoczęła to spotkanie od straty dwóch bramek. Pierwszą bramkę dla Edenu po indywidualnej akcji przy linii końcowej zdobył Adam Duda, który swoim strzałem zaskoczył bramkarza przeciwnika. Na kolejne trafienie nie trzeba było długo czekać. Sławek Rogalski po zgraniu piłki głową przez jednego z kolegów z drużyny popisał się ładnym strzałem z powietrza. Bramkarz Copacabany był w tej sytuacji bez szans.
Kolejne bramki dla Edenu padały po akcjach przeprowadzanych przez Dudę lewą stroną boiska, zawodnik ten popisał się najpierw asystą, a następnie sam wpisał się po raz kolejny na listę strzelców. Tuż przed przerwą Patryk Akier powalczył o piłkę i zdobył kolejną bramkę w tym meczu. W drugiej odsłonie spotkania Eden kontrolował wydarzenia na boisku praktycznie nie opuszczając obrony przeciwnika. Copacabana co prawda przedostała się parę razy pod bramkę, której strzegł Piórkowski, ale nie udało jej się zdobyć gola. Ta sztuka udała się za to piłkarzom Edenu i to aż czterokrotnie. Spotkanie pomiędzy Edenem i Copacabaną okazało się jednostronnym widowiskiem, wynik 9:0 w zupełności odzwierciedla wydarzenia na boisku.

Pierwsza połowa spotkania zespołów GAZYL MISTRZE oraz TUCHEŁKA PORĘBA okazała się bardzo zaciętym pojedynkiem. Młodzi zawodnicy z Poręby co prawda stracili bramkę w pierwszej połowie, ale poza tym zaprezentowali się całkiem przyzwoicie czym wprowadzili sporo nerwowości w poczynania Gazyli. Tuchełka przede wszystkim próbowała swoich sił w szybkich kontratakach. Szczególnie w tym meczu mógł podobać się Rytelewski, który walczył o każdą piłkę i dobrze zagrywał do kolegów z drużyny.
Na więcej bramek trzeba było poczekać do drugiej połowy. Przy kolejnym golu dla Gazyli fatalny błąd popełnił bramkarz z Poręby, który nie złapał piłki lecącej po ziemi i pozwolił aby ta między jego nogami wpadła do bramki. Strata kolejnego gola spowodowała, że zawodnicy Tuchełki się odsłonili co wykorzystali ich przeciwnicy i dołożyli jeszcze kilka bramek do swojego konta. Ostatecznie mecz zakończył się wynikiem 6:1, ponieważ fenomenalnym trafieniem dla drużyny z Poręby popisał się Jakub Kocięcki. Zawodnik ten powalczył do końca o piłkę opuszczającą plac gry i strzałem z własnej połowy boiska pokonał wysuniętego bramkarza Gazyli.
Przedostatnim spotkaniem tej kolejki były derby Trzcianki. Mecze pomiędzy TZŁ GREEN HORNETS, a JOGA BONITO zawsze przynosiły wiele emocji, nie inaczej było w meczu ligowym. Drużyny, które znają się jak łyse konie pokazały kawałek dobrego futbolu. Zawodnicy skrupulatnie pilnowali swoich pozycji i każdy wiedział co ma robić na boisku. TZŁ zaskoczyło JOGE świetnymi, długimi wrzutkami w pole karne. Prawie każda piłka była przejmowana lub idealnie zgrywana przez zawodników Green Hornets. Joga przyzwyczaiła do gry piłką, świetnie rozgrywając piłkę w środku pola starała się rozmontować drużynę przeciwnika. Niestety dla młodych zawodników z Trzcianki dobrze dysponowany w tym meczu był Konrad Balikowski nowy nabytek TZŁ. Rozegrał świetne spotkanie na środku obrony i nie pozwalał na wiele przeciwnikowi. Kilka dobrych interwencji zaliczył również bramkarz Green Hornets wprowadzając tym spokój w poczynania kolegów z pola. Joga dała się zaskoczyć już w pierwszej połowie, gola dla TZŁ zdobył Olszewski po podaniu spod linii końcowej boiska od Damiana Jechny. Kilka minut później Tymiński wykorzystał dobre zgranie głową od partnera z ataku i bramkarz Joga Bonito był bez szans po jego strzale. W drugiej połowie gra się znacznie wyrównała. Joga Bonito starała się przeprowadzać składne akcje, ale to TZŁ posiadał dwie bramki zaliczki i była groźniejsza w swoich kontratakach. Trzecią bramkę dla Green Hornets zdobył Kulesza po dośrodkowaniu z rzutu rożnego. Rzuty rożne od początku ligi są mocnym punktem drużyny TZŁ, co mecz przynajmniej jeden gol wpada po tym fragmencie gry. Gola dla Jogi zdobył w końcówce meczu Składanek. Podsumowując derby Trzcianki zdecydowanie wygrało doświadczenie. Czekamy na kolejne mecze tych drużyn! Poza tym należy podkreślić, że gra była czysta i widoczny był szacunek jakim darzą się obie ekipy.
Na koniec 3 kolejki mogliśmy obserwować zmagania zespołów FC BRAŃSZCZYK i JAWOR. Obie drużyny grają ze sobą regularnie mecze towarzyskie w związku z czym znają doskonale swoje mocne i słabe strony.
Pierwsza połowa tego spotkania przyniosła dużo walki, ciekawych akcji w wykonaniu obu zespołów oraz żółtą kartkę dla Marcina Jechny. Jedyne czego zabrakło w tej części meczu, były bramki.
Sytuacja zmieniła się po zmianie stron, Łukasz Nasiadka wykorzystał szanse stworzoną przez kolegów i zdobył pierwszą bramkę w tym spotkaniu. Kolejne trafienie dla Jaworu zdobył Wiśniewski, który dobrze wyszedł do długiego podania, trącił głową piłkę tak, że ta szczęśliwie wpadła do bramki obijając po drodze słupek. Kilka minut później ten sam zawodnik wykazał się niesportowym zachowaniem, które miejmy nadzieję już się więcej nie powtórzy.
Brańszczyk próbował stworzyć sobie dogodną sytuację do strzelenia bramki, ale dobrze dysponowana w tym turnieju defensywa Jaworu i tym razem nie popełniała wielu błędów. Przed ostatnim gwizdkiem sędziego FC Brańszczyk stracił trzecią i ostatnią bramkę w tym meczu, a Jawor z kompletem punktów umacnia się w górnej części tabeli.