7 kolejka – Kolejny walkower WYSZKÓW FC – czy drużyna wycofa się z rozgrywek?

7 kolejkę Ligi Bociana po raz kolejny otworzył mecz zespołu z TZŁ GREEN HORNETS, któa tym razem mierzyła się z drużyną COPACABANA. Od początku meczu drużyna z Trzcianki miała problemy w obronie. Wykorzystywał to zespół Copacabany wyprowadzając kilka groźnych akcji. Nie moc w obronie odbiła się również na ataku zespołu TZŁ. W 100% sytuacjach zabrakło zimnej głowy i spokojnego wykończenia akcji dobrym podaniem lub celnych strzałem na bramkę przeciwnika. Po kilku zepsutych akcjach Trzcianka wykonywała rzut rożny i po raz kolejny stały fragment gry przyniósł bramkę Po dośrodkowaniu gola strzałem z głowy zdobył Adam Wyszyński. Zespół z Trzcianki wrócił jednak do słabej gry w defensywie, a po błędzie obrońców Copacabana strzeliła gola i wyrównała wynik spotkania. TZŁ nie szło również w ataku, kilka ciekawych akcji zakończyło się niepowodzeniem. Do końca pierwszej połowy utrzymał się remis. Druga połowa to popis zespołu TZŁ, choć jej początek tego nie zapowiadał. Gra była równa z delikatną przewagą zespołu Copacabany, to oni w Swoich akcjach zachowywali więcej spokoju. Wszystko odmieniło się po świetnej indywidualnej akcji Kuby Wierzchonia, która została zakończona strzałem i golem na 2:1. Wierzchoń utrzymał wysoki poziom do końca meczu i strzelił kolejnego pięknego gola, tym razem z główki, lobując bramkarza rywali. Bardzo dobre spotkanie w tym meczu zaliczył bramkarz TZŁ Mateusz Kulesza, który tego dnia rywalizował na boisku ze Swoim bratem Patrykiem strzegącym bramki Copacabany. Mateusz wygrał tę braterską rywalizację zaliczając kilka kluczowych interwencji dla przebiegu spotkania. Copacabana w kolejnych minutach szukała swojej szansy na doprowadzenie do remisu, zagrała kilka akcji, które mogły zakończyć się golem, ale zabrakło im trochę szczęścia. Pierwsza połowa tego nie zapowiadała, ale mecz zakończył się wysokim zwycięstwem Green Hornets. Trzcianka by utrzymać miejsce na podium musi uspokoić swoja grę w obronie oraz poprawić swoją skuteczność w ataku, kolejne mecze musi wygrać ponieważ rywale czekają na ich potknięcie.

 

 

Spotkanie pomiędzy zespołami JAWOR oraz GAZYL MISTRZE nie odbył się ponieważ druga z wymienionych drużyn oddała mecz walkowerem. Tak jak pisaliśmy w ostatniej kolejce, zespół z Brańszczyka rozegrał do tej pory bardzo dobre spotkania, ale poważne braki kadrowe sprawiły, że przyszłość tej ekipy stoi pod znakiem zapytania.

Mecz pomiędzy drużynami EDEN oraz WYSZKÓW FC również się nie odbył. To już trzeci walkower ekipy z Wyszkowa i przed najbliższą kolejką powinniśmy wiedzieć czy to chwilowe problemy ze składem. Jeżeli zwodnicy WFC nie stawią się na kolejne spotkanie i tym samym wycofają się z rozgrywek wszystkie wyniki i bramki zdobyte w meczach z tą drużyną zostaną anulowane.

Najciekawiej zapowiadającym się meczem tej serii gier był pojedynek zespołów JOGA BONITO i FC BRAŃSZCZYK. Po kilku minutach gry przeprowadzonych na wysokim tempie oraz licznych strzałach na bramkę po obu stronach. Brańszczyk strzelał niecelnie, natomiast Trzcianka prosto w bramkarza. Gra w tym meczu była ostra z licznymi faulami. Wynik potkania w 13 minucie otworzył Rafał Uchal strzałem z pola karnego. Brańszczyk w odpowiedzi straszył strzałami z dystansu Tomasza Depty, ale niestety niecelnie, dopiero przed przerwą jeden ze strzałów z około 20 metrów znalazł swoje światło w bramce i na przerwę zespoły schodziły z remisem. Po przerwie za ostry faul boisko na 2 minuty musiał opuścić Godleś, co wykorzystał zespół Jogi i podwyższył wynik spotkania. Ciągłe naciski zespołu z Trzcianki i wywieranie presji na przeciwniku przyniosły kolejne trafienia. Kibice zebrani na trybunach mogli między innymi zobaczyć bardzo ładną bramkę Dominika Pawłowskiego, który pokonał bramkarza przeciwników efektownym lobem. Po karze dla zawodnika z Brańszczyka za zagranie piłki ręką, Joga Bonito wykorzystało grę w przewadze i zdobyło kolejną bramkę w tym spotkaniu. Bardzo aktywny w tym meczu Tomasz Depta wstrzelił mocno piłkę w pole karne, a do bramki skierował ją Robert Sówka ustanawiając wynik spotkania na 2:5. Na dwie kolejki przed końcem rozgrywek Dominik Pawłowski zdobył hat-tricka w spotkaniu z FC Brańszczyk dzięki czemu z 10 bramkami na Swoim koncie umocnił się na prowadzeniu w wyścigu po tytuł króla strzelców Ligi Bociana.

 

Ostatnim spotkaniem tej kolejki było starcie zespołów TUCHEŁKA PORĘBA i FC NOWE BUDY. Drużyna z Poręby zaczęła lepiej ten pojedynek. Mecz był intensywny ale zarazem nieco chaotyczny, bez klarownych sytuacji z obu stron. Zespół z Bud grał spokojnie w defensywie i czekał na Swoją okazję na zdobycie gola, sztuka ta udała się im po 10 minutach gry. Obraz gry i rezultat nie uległ zmianie do przerwy. Początek drugiej odsłony tego spotkania to kontynuacja stylu gry, który obserwowaliśmy przed przerwą. Bardzo dobrą sytuację miała ekipa FC Nowe Budy, ale bramkarz przeciwnika wybronił piłkę, która miała go przelobować. Po długim wykopie bramkarza Tuchełki o piłkę pod bramką Nowych Bud powalczył Kulesza, uderzył obok interweniującego bramkarza i doprowadził do remisu. Strata bramki sprawiła, że FC Nowe Budy przycisnęły przeciwnika, po indywidualnej akcji bramkę zdobył Paweł Brzostek. Kolejna bramka dla zespołu z Bud padła po szybkiej akcji lewym skrzydłem. Do końca spotkania wynik meczu nie uległ zmianie ekipa z Nowych Bud wygrywa z Porębą 3:1.