Druga kolejka Ligi Bociana 2018!

Drugą kolejkę grupy A rozpoczęło spotkanie TZŁ GREEN HORNETS i LFSC. Już od pierwszego gwizdka przeważała drużyna z Trzcianki, która od początku tego sezonu stara się grać ofensywnie. Przewagę na boisku udowodniła strzałem Dawida Kałka, który dołączył do zespołu na początku sezonu. Było bardzo blisko gola, piła po strzale odbiła się od poprzeczki po czym wpadła do bramki i wróciła w pole gry. Sędzia gola nie uznał co wprawiło w szał zawodników TZŁ. Skutkowało to wyrzuceniem jednego z zawodników poza boisko na 2 minuty. Po tym incydencie skutecznie zaczęła grać drużyna LSFC, która po błędzie obrony strzeliła pierwszego gola w meczu. Szybkie wyrównanie przyniósł gol, po fatalnym błędzie bramkarza LSFC. Pierwsza połowa zakończyła się wynikiem 1:1. Kolejne cztery bramki padły łupem LSFC. Wykorzystali błędy przeciwnika bez litości. Trzcianka podniosła się 7 minut przed końcem spotkania, zaczęło się wymienianie celnych podań po których wpadały bramki. Mecz zakończył się wynikiem 7:3 dla zespołu LSFC. Wynik nie do końca odzwierciedla przebieg spotkania, który był dość równy. Ekipa z Trzcianki zanotowała drugą porażkę i jest w trudnej sytuacji przed kolejnymi meczami w „grupie śmieci”. Natomiast zespół LSFC po porażce z Edenem w pierwszej kolejce wraca na właściwe tory w walce o tytuł.

 

Po emocjonującym pierwszym meczu z niecierpliwością czekaliśmy na pojedynek obrońcy tytułu mistrzowskiego czyli drużyny EDEN oraz BBS – młodych zawodników z Białegobłota. BBS walczył w tym meczu o pierwsze punkty w rozgrywkach Ligi Bociana. Wszyscy bez trudu wskazywali faworyta tego spotkania, a drużyna Edenu szybko potwierdziła te oczekiwania dominując przeciwnika. Mecz ostatecznie zakończył się wynikiem 12:1. To co jest ważne do odnotowania w tym meczu to 6 bramek Damiana Gałązki oraz fakt, iż pomimo wysokiej porażki BBS cały czas walczył o zmniejszenie rozmiarów porażki. Większość przeciwników wydaje się poza zasięgiem młodej drużyny z Białegobłota, no może poza słabo spisująca się w tym sezonie drużyną TZŁ.

 

W przedostatnim piątkowym meczu spotkały się drużyny FC BBRAŃSZCZYK oraz JAWOR. Zespoły znają się bardzo dobrze bo grają z sobą często mecze sparingowe. Od początku było widać, że obie drużyny podeszły do meczu skoncentrowane. Pierwszą dogodną sytuację stworzyli zawodnicy FCB, ale piłka po uderzeniu Mateusz Drobota trafiła w słupek. Jawor odpowiedział uderzeniem z rzutu wolnego Kamila Blocha, ale wspaniałą interwencją popisał się bramkarz drużyny z Brańszczyka Paweł Kowalski i pierwsza połowa zakończyła się bezbramkowym remisem. W drugiej połowie JAWOR rzucił się do ataku i po szybkiej kontrze Damian Sośnicki wpisał się na listę strzelców. FCB próbowało odrobić straty po zamieszaniu w polu karnym Kamil Bloch zagrał ręką, ale w naszej lidze niestety nie posiadamy jeszcze VAR-u i sędzia nie odgwizdał jedenastki. Kilka minut później podyktował trochę kontrowersyjny rzut wolny dla Jaworu , który pięknym uderzeniem na bramkę zamienił Kamil Bloch. Brańszczyk atakował próbując złapać kontakt z przeciwnikiem i po jednym ze strzałów piłka znów trafiła w słupek, tym razem swego szczęścia próbował Tomasz Depta, który posiada bardzo dobre uderzenie z dystansu. W końcówce meczu wynik na 3 :0 ustalił Kamil Wiśniewski dzięki czemu JAWOR pewnie zdobywa pierwsze punkty w lidze i przyłącza się do walki o awans do fazy finałowej rozgrywek.

 

Ostatnim piątkowym meczem było starcie pomiędzy FC BORGONA i CZARNY LOTOS. Obie ekipy bardzo dobrze pokazały się w pierwszej kolejce sięgając po komplety punktów. Widowisko jakie było nam dane oglądać nie zawiodło nawet najbardziej wybrednych sympatyków piłki nożnej. Od samego początku mecz był bardzo wyrównany i żadna z drużyn nie potrafiła przeciągnąć szali na swoją stronę. Naszpikowany bardzo dobrymi graczami zespół Lotosu nie potrafił zdominować przeciwnika i to Borgona była minimalnie lepsza na boisku. Choć wynik cały czas nie pozwalał na wskazanie w tym meczu lepszej drużyny to przebieg wydarzeń na boisku pozwalał na wskazanie bordowych jako drużyny, która może wyjść zwycięsko z tego starcia. Po jednym ze starć w środku pola doszła do małej szarpaniny w wyniku, której Łukasz Kacpura z drużyny FC BORGONA został ukarany czerwoną kartką i musiał opuścić boisko, a jego zespół grał w osłabieniu przez 3 minuty. Ponadto w związku z karą nałożoną przez sędziego nie zagra on przeciwko drużynie Edenu. Chwilowe osłabienie w szeregach rywali wykorzystali zawodnicy Lotosu, zdobyli bramkę i nie oddali prowadzenia do ostatniego gwiazdka. Mecz ostatecznie zakończył się wynikiem 4:2 dla zespołu CZARNY LOTOS.

 

Drugą kolejkę grupy B zainicjował mecz RED POWER zespołu debiutującego w Lidze Bociana i COPACABANA. Zdecydowanym faworytem meczu była druga ze wspomnianych ekip, która gra już kilka sezonów ze sobą. Początek tego widowiska był dość niespodziewany, RED POWER dobrze weszli w mecz nie pozwalając przeciwnikowi dojść do własnej bramki. Gra toczyła się w środku pola. Niestety bajka nie trwała zbyt długo i po ok. 10 minutach zespół COPACABANY podszedł bliżej bramki przeciwnika i zdobył pierwszego gola w tym spotkaniu. Z biegiem czasu czerwoni zaczęli popełniać coraz więcej błędów co skutkowało kolejnymi straconymi bramkami. Honorowego gola dla RED POWER zdobył Laskowski. Mecz zakończył się ostatecznie wynikiem 9:1 dla zespołu COPACABANA, warto dodać że Drobotić znów strzelił dwie bramki, Cyryl Pieńkos popisał się natomiast 4 golami w tym spotkaniu. Należy podkreślić, że młody zespół Czerwonych rozpoczynający dopiero grę w naszej lidze grał w mocno osłabionym składzie. Miejmy nadzieje, że w kolejnym meczu pokażą na co ich stać. Trzymamy kciuki!

 

Drugim niedzielnym pojedynkiem było starcie pomiędzy drużynami PBS WYSZKÓW i DŁUGOSIODŁO. W przypadku obu drużyn był to mecz o pierwsze ligowe punkty w tegorocznych rozgrywkach. Pierwszą część spotkania zdecydowanie lepiej wykorzystali zawodnicy z Wyszkowa, którzy momentami byli bardzo skuteczni i zasłużenie prowadzili z  przeciwnikiem. DŁUGOSIODŁO nie złożyło jednak broni i włączyło o każdą piłkę dzięki czemu po dwóch bramkach Patryka Zwalińskiego objęli prowadzenie w tym meczu. Znaczny wpływ na przebieg wydarzeń miała żółta kartka naniesiona na jednego z Bankowców. PBS nie ugiął się przeciwnikowi i pomimo niekorzystnego wyniku podjął rękawice i stanął do walki z ekipą Długosiodła co skutkowało trafieniami w końcówce spotkania i ostatecznym zwycięstwem ekipy z Wyszkowa 5:4.

 

W przedostatnim z niedzielnym meczu JOGA BONITO vs FC WIDELEC mogliśmy liczyć na dobre widowisko. Spotkanie rozpoczęło się bardzo dynamicznie, szybkie podania i akcje skrzydłami poskutkowały wieloma ciekawymi akcjami, a w polu karnym obu drużyn było gorąco. Pomimo dominacji drużyny z Wyszkowa w środku pola to przeciwnikom udało się pokonać bramkarza strzałem przy słupku autorstwa Marcina Rytelewskiego. Na odpowiedź ze strony widelców nie trzeba było długo czekać i po indywidualnej akcji Jarek Wyszyński mocnym strzałem wyrównał wynik spotkania. Koniec pierwszej połowy zakończył się optymistycznie dla Jogi, Dominik Pawłowski, który jest królem strzelców z poprzedniej edycji Ligi Bociana, popisał się pięknym strzałem zza pola karnego. Piłka po jego strzale odbiła się od słupka i z uśmiechem na ustach zawodnicy z Trzcianki zamienili się stronami. Bardzo mocny początek drugiej połowy w wykonaniu ekipy z Wyszkowa dał się we znaki Jodze, pomimo licznie stworzonych akcji pod ich polem nie udało się pokonać Karola Uchala, który był w tym meczu w świetnej dyspozycji. W końcu jednak po szybkiej kontrze wyprowadzonej przez dwóch zawodników FC Widelec bez żadnych problemów drugi raz na listę strzelców wpisał się Jarosław Wyszyński. Mogliśmy obserwować naprawdę dobre widowisko, liczne akcje kończone strzałami na bramkę lądowały na rękawicach bramkarzy lub stemplowały słupek bądź poprzeczkę przez co mecz zakończył się wynikiem 2:2.

 

Ostatnie niedzielne spotkanie w Lidze Bociana odbyło się pomiędzy zespołami FC PORĘBA oraz FC NOWE BUDY. Mecz rozpoczął się pod dyktando drużyny z Poręby. Wyprowadzali oni dużo akcji i często zagrażali dobrze spisującemu się w bramce Waldkowi Siankowskiemu. Jednocześnie przy tym szybko wracając na swoją połowę bronili dostępu do własnej bramki. Taki scenariusz mógł przynieść tylko jedno, a mianowicie bramki dla Poręby. W pierwszej połowie padło ich aż 3 i wydawało się że będzie to dla Poręby łatwy i przyjemny mecz. Zespół z Nowych Bud miały ciężki orzech do zgryzienia bo Poręba szła za ciosem i tylko szczęście (poprzeczka, słupek) no i oczywiście wcześniej już wspomniany bramkarz ratował zespół przed utratą kolejnych bramek. Jak to zwykle bywa „niewykorzystane sytuacje lubią się mścić”. tak tez się stało w drugiej połowie meczu. FC NOWE BUDY po zaciekłych atakach strzeliły pierwszą bramkę i w tym momencie tak naprawdę zaczął się ten mecz. Wielokrotnie emocje u piłkarzy brały górę co nie przeszkodziło zespołowi z Nowych Bud w tworzeniu kolejnych składnych akcji. Po jednej z takich właśnie akcji padła kontaktowa bramka, która dodała skrzydeł zespołowi walczącemu o doprowadzenie do remisu. Do końca spotkania zostało już bardzo mało czasu i widoczny był pośpiech w zagraniach poszczególnych zawodników. W końcówce spotkania FC PORĘBA ewidentnie nie miała już sił, a podbudowani zawodnicy Nowych Bud po strzeleniu bramki nabrali wiary w siebie i spróbowali kolejnej szansy, która przyniosła upragniona bramkę na remis. W końcówce spotkania swojej szansy nie wykorzystał Paweł Brzostek, który mógł zapewnić komplet punktów w tym meczu ale ostatecznie skończyło się na ich podziale.

 

Miniona kolejka nie wyszła kilku zespołom tak jak by sobie tego życzyły, ale najgorzej chyba wypadł arbiter rozgrywek, który kilkukrotnie podjął kontrowersyjne decyzje. Mamy nadzieję, że to chwilowy spadek formy i w następnych kolejkach podniesie poziom sędziowania.